Podczas wertowania stron fitness ,sportowych i innych interesujących mnie trafiłam na artykuł odnośnie sposobów na szybszą rzeźbę mięśni.
W tej chwili już go nie znajdę ale moją uwagę przykuła dieta dzięki której ponoć mięśnie szybciej się uwidaczniają.
Kilka dni borykałam się zacząć czy nie.
W sumie nie było problemem zaczęcie ale fakt że za tydzień święta a za dwa też impreza więc wiadomo...z dietowania nici.
Ale pomyślałam że przynajmniej tydzień przetestuję ją zobaczę czy wytrzymam i co mi to daje.
Nie zależy mi na gubieniu kg.Ważę 53 kg i to satysfakcjonuje mnie w 100%.
Natomiast bardzo chciałabym oczyścić organizm.Nie ukrywam że mam już dość zimy i szczerze gdyby nie codzienne ćwiczenia dostałabym już dawno depresji.
Twórcy diety ryżowej bo o niej mowa obiecują że oczyści ona organizm z nadmiaru toksyn,prawdopodobnie pozbawi nas też kilku kilogramów no i uwydatni nasze ciężko wypracowane mięśnie.
Równocześnie nie pozwoli nam chodzić głodnym oraz dostarczy niezbędnych składników odżywczych oraz witamin.
Potas zawarty w ryżu przyśpieszy przemianę materii ,obniży cholesterol jednocześnie zapewniając energię na cały dzień.
Ciekawe.
Dieta trwa trzy tygodnie(21 dni),można ją powtarzać co dwa miesiące.
Postanowiłam przetestować ją przez siedem dni.Jeśli mi się spodoba zrobię sobie pełne trzy tygodnie tej diety.
Podstawą tej diety jest ryż.
Należy ugotować jedną torebkę(100 gram) ryżu dziennie i spożywać trzy posiłki dziennie wykorzystując ryż.Nie wolno gotować "na zapas".Ryż wykorzystujemy danego dnia.
Dodawać możemy warzywa owoce jogurt/kefir i niskiej zawartości tłuszczu oraz przyprawy.Chude mięso kurczaka ,ryby możemy jeść w niewielkich ilościach.
Zabroniona jest sól,tłuszcze i inne tego typu rzeczy.
Stosuję się do wszystkich zasad oprócz trzech posiłków dziennie.
Kiedyś było by to proste,jednak odkąd nauczyłam się (wreszcie!!!) jeść pięć posiłków dziennie nie mam zamiaru z tego rezygnować.Są to oczywiście trzy dania główne oraz dwie przegryzki.
Postaram się pod tym postem wklejać codziennie menu.
Dziś pierwszy dzień.
Czuję się lekko choć może odrobinę głodna.Nie wiem czy jest to spowodowane dietą czy wczorajszym obżarstwem he he.
Menu
Poniedziałek:
Śniadanie
-ryż,pół grejpfruta ,pół kiwi,trochę kefiru
Przegryzka
-wafel ryżowy,pół banana
Obiad
-ryż,udko z kury bez skóry,warzywa(groszek,szpinak,marchew,pietruszka,seler ugotowane w połowie szklanki naturalnego rosołu)
Przegryzka
-jabłko
Kolacja
-dorsz wędzony,ryż,kapusta pekińska,papryka,zioła do sałatek bez soli
Wtorek:
Śniadanie
-ryż ,banan,kefir
Przegryzka
-grejpfrut
Obiad
-to co wczoraj ugotowało się za dużo:)
Przegryzka
-jabłko+ banan
Kolacja
-sałatka(kapusta pekińska,ryż, kawałek fety,dorsz wędzony,papryka czerwona,cebula)
Środa:
Śniadanie
-ryż,baban,kiwi,kefir
Przegryzka
-wafel ryżowy
Obiad
-ryż,zielona fasolka plus groszek na parze ,dwa jajka sadzone,zioła
Przegryzka
-jabłko
Kolacja
-ryż,sałata lodowa,papryka,pół makreli wędzonej
Czwartek:
Śniadanie
-ryż,owoce suszone,kefir
Przegryzka
-wafel ryżowy,pół banana
Obiad
-ryż,1/3 piersi kurczaka w ziołach,szpinak z jogurtem
Przegryzka
-owoce szuszone
Kolacja
-ryż ,kurczak,papryka,szczypiorek,feta,cebulka
Piątek:
Śniadanie
-ryż,jabłko,cynamon
Przegryzka
-wafel ryżowy
Obiad
-ryż,ryba na parze,warzywa od ryby po grecku
Przegryzka
-jabłko
Kolacja
-reszta obiadu
Sobota:
Śniadanie
-ryż ,kefir, nektarynka
Przegryzka
-banan
Obiad
-zupa warzywno-ryżowa
Przegryzka
-jabłko
Kolacja
-ryż,pasta z makreli
Spostrzeżenia:
Poniedziałek:
Ugotowałam 100 gram białego ryżu i chyba nie zjem wszystkiego.
Czuję się dobrze,powiedziałabym że "odmulam" się jakby.
Wtorek:
Zjadłam 100 gram białego ryżu.Było nieżle choć pochłonęłam dodatkowo banana:)
Środa:
Cały dzień jestem bardzo syta...nie wiem czy to zasługa braku czasu ale czuję się super:)
Czwartek:
Chyba najadłam się za dużo białka.Matko-przejedzona!!!!
Piątek:
Nie dałam rady zjeść całej paczki ryżu.
Obiad podzieliłam na dwa i zjadłam kolację w takiej samej postaci.
Porcje nie są małe może ta cała dizsiejsza bieganina sprawiła że nie dałam rady zjeść tego ryżu.
Czuję się świetnie,lekka ale bardzo syta.Nie mam uczucia przejedzenia ani niedojedzenia.
Sobota:
Ostatni dzień diety.
Zjadłam dodatkowo kawałek sernika.
Syta,lekka-podobało mi się,choćpod koniec już monotonnie:)
Pozatym zgodnie z planem.
Myślę że spokojnie dałabym radę trzy tygodnie.
Jedyne co to brakuje mi trochę soli:)
Wiadomo ,przyprawami się tak nie dosmaczy jak solą:)
Ale daję radę i z tym:)
Dzisiejsze zdjęcia:
Nie obiecuję sobie zbyt wiele.
Ale nowe doświadczenie przyda mi się .Zwłaszcza przed świętami.
Nawet jeśli jakimś cudem uda mi się spaść kilogram to w święta bez wyrzutów sumienia zjem paschę i inne smakołyki:)

Będę trzymała kciuki za Twoją dietę :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam ten post i uświadomiłam sobie, że wielu ludzi na świecie, to właśnie ćwiczenia uchroniły przed depresją. One dają tyle radości! :)
Dokładnie!!!To chyba pierwsza zima w moim życiu kiedy nie jestem przygnębiona:)
OdpowiedzUsuńsuper brzuszek po 2 ciążach!!! Chciałam dodać do obserwacji ale nie wiem gdzie tu kliknąć..pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa nie jestem zwolenniczką takiej jedzeniowej monotonni.
OdpowiedzUsuńChciałam napisać, że masz dobry materiał by popracować nad mięśniami brzucha, trochę go wyrzeźbić i tak dalej ale jak doczytałam, że masz dójkę dzieci, to wyrazy uznania, super efekt!
Karolina dziękuję :)
OdpowiedzUsuńNieskromnie powiem, że wiem, że mam ciało podatne na modelowanie i zrobię to obiecałam sobie:)
Wiesz, ja też zwylke prowadzę inny tryb żywieniowy.Ale raz, dwa razy do roku lubię się tak oczyścić.W końcu to tylko niecały tydzień prawda? :)